Awaria, awaria i … po awarii?

Wróciłam!

Po kilkutygodniowej nieobecności spowodowanej awarią serwerów i utratą części danych, dzięki ciężkiej pracy pewnej osoby, po chwilach zwątpienia i zniechęcenia… Jestem z powrotem. Dokładnie 14 kwietnia zaczęłam spisywać przepisy, wtedy jeszcze na fotologu, potem na blogspocie i w końcu tutaj. 2,5 lata gotowania, pieczenia, robienia zdjęć, pisania… Z jednej strony można się zniechęcić, z drugiej szkoda było utracić efekty tego trudu, który włożyłam w prowadzenie bloga. Mam nadzieję, że ten wysiłek zostanie doceniony.

Udało sie odzyskać treść i komentarze, powoli będę dołączała zdjęcia które mam na dysku, niektóre niestety przepadły na zawsze, tak więc proszę, nie denerwujcie się, jeśli coś nie będzie działało lub nie będzie chciało się załadować. Pracujemy nad tym.

Przy okazji chciałam podziękować człowiekowi, bez którego ten blog na pewno nigdy nie przybrałby takiej postaci, a możliwe że do tej pory zostałby zamknięty. Autor layoutu, złota rączka jeżeli idzie o wszystkie sprawy związane z tworzeniem i prowadzeniem stron internetowych. Michał, dziękuję Ci strasznie za całe wsparcie, czas który bezinteresownie poświęcasz na dbanie o vegelicious, wyrozumiałość na moje marudzenie i kibicowanie mi. Bez twojej pomocy vegelicious nigdy nie byłoby takim fajnym miejscem. DZIĘKUJĘ!!!!!

16
  • hajduczek

    Wróciłaś, hurra!!!! Już martwiłam się o Ciebie, nawet wpisałam komentarz w PRZEPISY.NET gdzie trafiłam, szukając Twojego przepisu na sambar. Dobrze, że jesteś, co z ulga, uff!

    Pozdrawiam i czekam na nowe inspirujące wpisy na blogu.

  • http://jhjhjh Ja weganka :)

    No nareszcie jestes z powrotem :) chcialam skorzystac kilka razy z twojego przepisu a tu patrze nie ma bloga :(
    ciesze sie ze jestes :):)