Dlaczego mi się chce.

kotlety fasolowo-zieniaczane 1

Daria napisała:

Bywają w grudniu takie dni, że właściwie wszystko jest dobrze – nie ma mrozu, zza chmur wyjrzy nawet czasem słonko, koledzy są na tyle mili, że dzielą się z tobą kanapką z masłem orzechowym i truskawkowym dżemem babci, a koleżanki z troską wypytują o zdrowie i najświeższe plotki. Nawet zwierzchnicy są łagodni i z uśmiechem przesuwają termin o tydzień. Wszystko gra; świat opływa cię, nie zahaczając i nie zwracając na siebie uwagi. W takie dni, kiedy ktoś zapyta cię „jak tam?” po chwili zawahania ze zdumieniem stwierdzasz, że w sumie dobrze. A jednak czegośtam i tak jakoś w ogóle. W taki dzień niczego nie podejrzewając wracasz do domu, wleczesz się po schodach na swoje ostatnie piętro, otwierasz drzwi i wtem w nos chlasta Cię zapach czegoś doskonałego, czosnkowego i smażonego. Z szoku wytrąca pytanie, czy nie masz ochoty na obiad. Wolne żarty – nie mieć ochoty na obiad. Zasiadasz do stołu i z opływającej cię dotąd mgły zaczyna przezierać jakiś realny wymiar: z talerza uśmiechają się jaskrawe warzywka i sprawcy całego zamieszania – niepozorne brązowe kotlety. Nagryzasz jednego i mózg eksploduje zespołem wrażeń na aksamitną kartoflano-fasolową konsystencję w chrupiącej panierce z wcale nie twardą orzechową niespodzianką wewnątrz, na harmonijny smak i sytość tego małego brzydactwa. I nagle nie rozumiesz, gdzie byłeś od rana, bo dzień właśnie dopiero teraz stanął na nogi. „Uaktualniłam zdjęcia tego przepisu na blogu” – mówi Sylwia, a ty przytakujesz z uśmiechem w szczęśliwych oczach i przeżuwasz.

A mowa o tym wpisie :).

„Makrelowa” pasta z brązowej fasoli

pasta makrelowa 1

Zdarza wam się czasem odkryć zupełnie przez przypadek jakąś genialną potrawę? Bo mi tak :). I nie chodzi o to, że dużo eksperymentuję w kuchni. Powiedziałabym wręcz, że gotuję dość zachowawczo trzymając się raczej utartych ścieżek i znanych sztuczek. Ale raz na jakiś czas zupełnym trafem udaje mi się wyprodukować danie, które uderza w kubki smakowe z mocą, która jest w stanie zatrząść całym światem. Jednym słowem WOW! Czytaj więcej →

Kopenhaga

DSC_0078

Nie jestem wielką fanką dużych miast i w mało którym czuję się naprawdę dobrze, ale pod tym względem Kopenhaga jest wyjątkowa. Całkiem niedawno miałam okazję spędzić tam kilka dni. W zasadzie była to moja trzecia podróż do Danii i druga, podczas której większą część czasu spędziłam w Kopenhadze. Tym razem dopilnowałam, żeby zrobić chociaż parę zdjęć i móc podzielić się swoimi spostrzeżeniami na temat tego miejsca. Czytaj więcej →

Parzybroda na punkowych resorach

DSC_0063

Tego jeszcze nie było! Gościnny wpis u Vegelicious od Kuby z Vegan Geek znanego również jako twarz Otwartych Klatek. Kuba specjalizuje się w wyszukanych daniach z niewyszukanych składników, prostych a zarazem zachwycających (patrz parówki w trotilli). Tym razem postanowił podzielić się z nami swoim popisowym daniem, czyli parzybrodą. Kto był na ostatniej wrocławskiej kuchni społecznej mógł przekonać się na własnym podniebieniu jak smakuje ten rarytas. Czytaj więcej →