Grzybobranie 2017

koźlak

Zbliża się wrześniowa pełnia, a co za tym idzie jest duża szansa na wysyp grzybów. Warunki pogodowe zdają się sprzyjać, jest mokro, niezbyt zimno. Nic tylko ubrać kalosze, złapać kosz, nożyk i ruszyć do lasu.

Ludzie zasadniczo dzielą się na dwie grupy. Pierwsza to grzybowi entuzjaści, gotowi wstać o 4 rano by od wschodu słońca buszować w krzakach w poszukiwaniu najdorodniejszych prawdziwków, tych tzw. borowików „jak malowane”. Druga grupa w nosie ma grzyby, może za wyjątkiem zbliżających się świąt gdy z kuchni dochodzi zapach pierogów z wiadomym nadzieniem. Ja zaliczam się do tej pierwszej i gdy tylko mam okazję uciekam do lasu. A że jestem na dość uprzywilejowanej pozycji – mam działkę, gdzie co roku „wysypują” koźlaki – o inwazji grzybów dostaję informację z lekkim wyprzedzeniem.

koźlak

I tak to w zeszłym tygodniu dostałam telefon, że na działce „wysypało”. Akcja-mobilizacja, wychodzimy wcześniej z pracy, jedziemy na wieś. A tam… 50 sztuk jeden obok drugiego. Działka nie jest przesadnie duża, ma nie więc niż 150 metrów długości. Trzy rzędy drzewek wzdłuż płotu. I to wystarczy! Grzyby rosną nam… jak po deszczu :).

koźlaki

Grzyby jadalne, te najbardziej popularne, zazwyczaj wybierają sobie miejsca dobrze nasłonecznione. Stąd tak dużo ich na skraju lasu czy przy leśnej drodze lub ścieżce. Na takiej działce, gdzie mamy raptem trzy rzędy drzew, jak łatwo się domyślić słońca jest dużo i chyba to decyduje o ich obfitości (do tego oczywiście odpowiednie warunki glebowe). Ale nie myślcie sobie, że zadowalam się takim łatwym łupem. Co to to nie. Największą frajdę sprawia właśnie wędrówka po lesie, bo oprócz grzybów napotkać można również ciekawe rośliny i zwierzęta, w tym mnóstwo ptaków.

koźlaki

Mam swoją teorię, że najlepiej zbierać grzyby właśnie w okolicach wschodu słońca. Światło jest wtedy lekko stłumione, przez co widoczność jest lepsza. Gdy słońce zaczyna ostro świecić dużo trudniej jest wypatrzyć grzyba, a to dlatego że na dnie lasu o tej porze roku zazwyczaj leży dużo kolorowych liści. Ostre słońce sprawia że całe runo wydaje się pokryte cętkami i grzyb może łatwo umknąć naszej uwadze.

prawdziwek

No chyba że wybierzemy się na kurki. Te akurat nie są mistrzami kamuflażu :).

kurki

kurki

Jeszcze jedna rada – pamiętajcie o kleszczach. Temat jest dość głośny, ale niestety zdarza się coraz więcej przypadków ukąszeń przez kleszcze (z nieprzyjemnymi konsekwencjami). Ważna sprawa to odpowiednia odzież. Można też użyć stosowne środki, które odstraszają kleszcze i zaszczepić się od pokleszczowego zapalenia opon mózgowych (chociaż tyle). Natomiast po powrocie naprawdę warto dokładnie się obejrzeć. Nawet jeśli kleszcz zdążył się już wpić, przynajmniej w przypadku boreliozy nie musi dojść do zarażenia. Kleszcze przekazują nam bakterie wywołujące boreliozą dopiero w momencie gdy zwymiotują do naszego organizmu. Co za tym idzie taki jeszcze nie napity kleszcz raczej nie zdążył zwymiotować i usuwając go w odpowiedni sposób możemy uniknąć powyższego.

Wyczytałam też ostatnio w Duchowym życiu zwierząt Petera Wohllebena, że kleszcze są dość sprytne, a co za tym idzie koncentrują się wzdłuż stałych tras wędrówek dzikiej zwierzyny. Trzymajcie się zatem z daleka!

A wracając do przyjemnych tematów – kurki. Jedne z najsmaczniejszych, w moim skromnym odczuciu, grzybów.  Wybraliśmy się w tym roku razem z moim chłopakiem na małą wyprawę rowerową po Mazurach i Podlasiu, i gdy tylko nadarzała się okazja, zatrzymywaliśmy się w mijanych lasach w poszukiwaniu jagód, poziomek i grzybów.

kurki

Świetne uzupełnienie podróżniczej diety i urozmaicenie monotonnych posiłków.  Jagody i poziomki wzbogaciły codzienną owsiankę, a na bazie smażonych kurek z cebulką można było przyrządzić naprawdę smaczny obiad.

grzybki_10

grzybki_11

Nie będę nawet próbować odtworzyć przepisu, bo nie ma tu żadnej filozofii. Ot smażone kurki z cebulą, jakaś kasza, do tego cieciorka, sól, pieprz i danie gotowe.  A że na świeżym powietrzu, po dużym wysiłku fizycznym, wszystko smakuje nieziemsko to również ten prosty, może mało efektowny obiad, był wyśmienity!

kurki

Na koniec cytat z Domu dziennego, domu nocnego Olgi Tokarczuk: „Gdybym nie była człowiekiem, byłabym grzybem. (…) Miałabym tę samą zdolność co wszystkie grzyby – chowania się przed wzrokiem ludzi. Przez wprowadzenie w ich płochliwe myśli zamętu. Grzyby są hipnotyzerami; dostały tę właściwość zamiast pazurów, szybkich nóg, zębów i rozumu. Grzybiarze przechodziliby nade mną sennie z oczami wlepionymi przed siebie w barwne, migotliwe obrazy ze słońca i liści. Trzymałabym na uwięzi ich nogi, plątałabym je w ściółkę i zeschnięte kępy mchu. Z dołu widziałabym lewą, wewnętrzną stronę ich kurtek. Godzinami z wyrachowaniem trwałabym bez ruchu, ani nie rosłabym, ani nie starzała się, aż do lodowatego przekonania, że mam władzę nie tylko nad ludźmi, ale i czasem. Rosłabym tylko w najważniejszych momentach dnia i nocy – o świcie i o zmierzchu, gdy wszystko inne zajęte jest budzeniem się albo zapadaniem w sen. Byłabym hojna dla wszelkiego robactwa; oddawałabym swoje ciało ślimakom i larwom owadów. Nigdy nie miałabym w sobie żadnego lęku, nie bałabym się śmierci. Cóż to jest śmierć, myślałabym, jedyne, co ci mogą zrobić, to oderwać cię od ziemi, poszatkować, usmażyć i zjeść.”

0
  • http://codojedzenia.pl/ Malgorzata Haggu

    Uwielbiam grzyby i sama je często zbieram!