Dieta Smart Food

dieta smart food 1

Pora na coś nowego, czego na tym blogu chyba jeszcze nie było. Proszę Państwa, napiszę dziś słów kilka na temat książki. I to nie byle jakiej książki, tylko pozycji popularnonaukowej traktującej o diecie i potencjalnym przepisie na długą młodość i zdrowie. Książka, o której mowa nosi tytuł Dieta Smartfood i ukazała się dzięki współpracy włoskiej dziennikarki Eliany Liotty i dwóch naukowców: Piera Giuseppe Pelici i Lucilli Titty.

Bohaterem Diety Smartfood jest grupa siedmiu związków chemicznych, które potencjalnie wchodzą w dialog z naszym DNA i mogą wpływać na przedłużenie naszego życia. Są to odpowiednio: resweratrol, fizetyna, antocyjany, galusan epigallokatechiny, kapsaicyna, kurkumina oraz kwercetyna. Badania wskazują, że powyższe substancje mogą aktywować geny długowieczności oraz wyciszać geny starzenia. Cała ta teoria bazuje na koncepcji związku długowieczności z okresami postu, które pojawiały się w diecie naszych przodków. Otóż naukowcy wysuwają teorię, że w czasie postu, organizm kładzie większy nacisk na regenerację komórek i tkanek, a odpowiedzialne są za to tzw. geny długowieczności. Ta strategia pozwala przetrwać trudny okres we wzęglednym zdrowiu i przy jak najmniejszym wysiłku energetycznym. Z drugiej strony okresy obfitości pokarmu wiążą się z przygotowaniem organizmu na rozmnażanie, a to z kolei pociąga za sobą aktywowanie tzw. genów starzenia (starzenie ma być ceną za rozmnażania? już gdzieś spotkałam się z tą teorią!). Nie będę tutaj przytaczała fachowych nazw obu grup genów, bo nie chodzi o wkuwanie terminów z dziedziny genetyki, ale raczej o ciekawą koncepcję, która wydaje się być dość sensowna. Co więcej, badania wskazują, że pewne związki chemiczne są w stanie imitować w naszym organizmie okres postu, a zatem mogą się przyczyniać do aktywowania genów długowieczności i wyciszania genów starzenia, jednym słowem wchodzą w swoisty dialog z naszym DNA. Te substancje, to właśnie siedem związków wymienionych powyżej, a można znaleźć je w:

  • resweratrol – winogrona
  • fizetyna – kaki, truskawki, jabłka
  • antocyjany – czerwone pomarańcze, czerwona kapusta, wiśnie, truskawki, owoce leśne, bakłażany, jabłka z czerwoną skórką, fioletowe ziemniaki, ciemne śliwki, radicchio, ciemne winogrona
  • galusan epigallokatechiny – zielona i czarna herbata
  • kapsaicyna – chili i ostra papryka
  • kurkumina – kurkuma
  • kwercetyna – szparagi, kapary, czekolada (najlepiej gorzka, co najmniej 70%), cebula, sałata, jabłka

Zwróćcie uwagę, że nasze rodzime jabłka zawierają aż trzy z powyższych związków :).

Autorzy książki zalecają komponowanie diety w taki sposób, by obfitowała w powyższe produkty. Ponadto, wyodrębnili jeszcze inną grupę produktów pełniących kluczową rolę w naszym odżywaniu, tzw. protective smartfood, w skład których wchodzą nienasycone kwasy tłuszczowe, węglowodany, błonnik, fitozwiązki, fitosterole, minerały, białka, witaminy. Tych związków również nie powinno brakować w naszej diecie, co wydaje się być dość rozsądne. Wiadomo, w układaniu jadłospisu należy kierować się umiarem, ale też nie popadać w skrajność i pozwolić sobie czasem na małe święto. W końcu nie chcemy żeby np. nasze życie towarzyskie cierpiało z powodu zbyt restrykcyjnej diety. Umiar przede wszystkim.

Nie jestem biologiem ani lekarzem, więc trudno jest mi ocenić powyższe badania czy wyniki. Zdrowy rozsądek podpowiada mi, że mają one sens, a już na pewno moje zdrowie nie ucierpi na spożywaniu powyższych produktów. Zwróćcie ponadto uwagę, że wszystkie te produkty smart są w 100% roślinne! Jako naukowiec wychwyciłam jednak kilka nieścisłości i zgrzytów, takich jak powoływanie się na wyniki badania przeprowadzonego na grupie siedmiu osób… ale to marginalny przykład. Inna sprawa, że proponowane rozwiązania dotyczące komponowania diety bazują mocno na kuchni włoskiej i lokalnych, dla Włochów, składnikach. Trochę szkoda, ale może książka straciłaby na zbyt obszernej analizie produktów pochodzących z innych stref klimatycznych? Po prostu gdzieś mi zabrakło naszych kasz, buraków, kiszonek i innych cudów powszechnych w polskiej kuchni :).

Niemniej książkę przeczytałam z wielkim zaciekawieniem i już dostrzegam pewną zmianę w swoim menu. Częściej sięgam po ciemne winogrona, bakłażany, czy kurkumę. Ciekawe czy wyjdzie mi to na zdrowie? :)

dieta smart food 2

Ps. ta książka stanowi świetną i nienachalną reklamę wegetarianizmu i weganizmu, mimo iż autorzy zastrzegają, że nie ma badań, które wskazywałyby, że spożywanie w małych ilościach pewnych rodzajów mięs i ryb jest niezdrowe. Podkreślają natomiast, że dieta roślinna jest jak najbardziej wskazana i bliska koncepcji smart!

1