Torta di ceci

Opowiem dzisiaj ciekawą anegdotkę, o tym jak zupełnie przez przypadek odkryłam jedną z lepszych rzeczy jaką w życiu jadłam. A było to tak:

Wróciłam niedawno z Włoch, gdzie spędziłam dwa cudowne tygodnie. Pisząc w skrócie jestem szczęściarą. Dwa tygodnie w Toskanii we wrześniu, kiedy nie jest już tak gorąco, a pogoda wciąż dopisuje, słońce, morze, góry, wspaniałe widoki, uśmiechnięci i życzliwi ludzie, mnóstwo dobrego jedzenia. Wycieczkę zaczęłam w Livorno, które choć leży w Toskanii nie jest typowym toskańskim miastem. Jakieś 20km na południe od Pizy, zaraz przy morzu, a jednak nie jest to miasto turystyczne. Coś w sam raz na początek wakacji, jeśli nie lubi się tłoku.

I tak spacerując wieczorem wraz z towarzyszką mojej podróży Kaśką zawędrowałyśmy w boczną uliczkę. Godzina dość późna, zaczęło się ściemniać, a my zrobiłyśmy się głodne. Postanowiłyśmy poszukać jakiejś opcji do jedzenia. Pierwsze co rzuciło się nam w oczy to mała knajpka oblężona przez tzw. lokalsów. Z ciekawości postanowiłyśmy zajrzeć do środka, bo z doświadczenia wiem, że jak gdzieś są takie duże kolejki to znaczy, że serwują tam coś dobrego za rozsądną cenę. No dobra, byłam odrobinę sceptyczna, bo nastawiłam się, że we Włoszech ciężko będzie znaleźć w knajpach jedzenie dla wegan. Inna sprawa, że Włosi zazwyczaj nie mówią po angielsku, więc komunikacja jest utrudniona.

Jak się okazało Da Gagarin (bo tak nazywo się to miejsce), słynie w całym Livorno z najlepszej torty di ceci. A cóż to takiego? Jest to po prostu placek z mąki z ciecierzycy, który w składzie ma oprócz tego tylko oliwę z oliwek, wodę i sól, czyli 100% vegan. Serwowany jest razem z pieczywem typu pizza i pieczonymi/grillowanymi bakłażanami, dodatkowo posypany po wierzchu pieprzem. Takie proste, a takie dobre! Ja oczywiście z początku nie wiedziałam czym jest torta di ceci (zwana w innych częściach Toskanii ceciną albo 5 e 5), ale jakoś na migi udało mi się dogadać z właścicielami knajpki. To ci mili państwo ze zdjęcia poniżej:

I tak zupełnie przez przypadek trafiłam na najlepszą tortę di ceci w całym Livorno. Zestawu dopełniła spuma bionda – tradycyjna włoska lemoniada.

A żeby potwierdzić swoją opinię na temat tej prostej i pysznej potrawy postanowiłam umieścić tortę di ceci w menu ostatniego vegan lunchu, którego tematem przewodnim tym razem była… kuchnia włoska! Jak się okazało przygotowanie torty jest naprawdę proste, wystarczy tylko mąka z ciecierzycy, która w Polsce niestety nie jest powszechnie dostępna. Z pewnością dostaniecie ją w dobrze zaopatrzonych sklepach ze zdrową żywnością.

Lunchowa torta di ceci wyglądała tak:

 Składniki:

  • 400g mąki z ciecierzycy
  • 1l wody
  • pół szklanki oliwy z oliwek
  • sól i pieprz

Wsypujemy mąkę z ciecierzycy do dużej miski i dolewamy powoli zimną wodę, mieszamy aż do uzyskania jednolitej, płynnej masy (przyda się do tego trzepaczka albo blender). Następnie dodajemy oliwę i sól (do smaku), odstawiamy na 20 minut. Wlewamy masę do formy (powinna mieć wysokość max 0,5cm) i pieczemy w piekarniku w 180 stopniach aż placek nabierze na wierzchu złotego koloru. Kroimy na kwadraty i podajemy w bułce (np. w bułce typu pizza), posypane pieprzem, razem z grillowanymi bakłażanami.

Livorno

14
  • www.relishmeals.blogspot.com

    O, nigdy czegoś takiego nie jadłam, a wygląda apetycznie. W podróżach lubię bardzo między innymi właśnie to poznawanie nowych smaków i odtwarzanie ich w domu.

  • margot

    jakie fajne to , ja to znałam jako placek czy naleśniki z mąki fasolowej/ciecierzycowej ,ale jeszcze nie robiłam

  • http://drobneuciechy.blogspot.com/ proparoksytoneza

    torta di ceci to największe odkrycie ostatniego lunchu, rewelacja!

  • Kinga Kornacka

    Chcę taką przekąskę! Najlepiej z tego baru, w tym klimacie, ahh..

  • Marcza

    Mąkę z ciecierzycy można dostać w Inter Marche, 7,5 zł za 0,5 kg :)

  • vjan

    W miejscach typu pizza al taglio polecam pytac o FARINAT. :))

  • vjan

    (Farinate)