Pojechałam na wieś i upiekłam ciasto z jagodami

Gdy tylko mam trochę wolnego czasu jeżdżę na moje ukochane Podlasie. A jak już się tam znajdę, zawsze staram się spędzić przynajmniej dzień lub dwa na wsi. Pójść do lasu, nad rzekę, posiedzieć trochę w ogrodzie gdzie pełno jest pysznych warzyw i owoców. Za każdym razem gdy tam jestem łapię dystans, odnajduję spokój i wyciszenie, i wracam pełna energii.

Uwielbiam też chodzić do lasu, gdzie zbieram grzyby, maliny, jagody i poziomki. Nie jest to zajęcia dla każdego, bo wymaga sporej cierpliwości. A ja się zawsze przy tym wyciszam i chyba dlatego tak mi to odpowiada.

Podczas ostatniej wizyty nazbierałam sporo jagód i upiekłam urodzinowe ciasto mojemu przyjacielowi. Ciasto samo w sobie nie było specjalnie odkrywcze, użyłam standardowego przepisu na pseudo-biszkopt, który pojawiał się już parokrotnie na tym blogu, np. tutaj, podwoiłam tylko składniki. Wrzuciłam na wierzch garść jagód żeby było ciekawiej, a po upieczeniu przekroiłam ciasto na pół i wypełniłam czymś na podobieństwo kremu, tj. gęstym mlekiem kokosowym zmieszanym z cukrem pudrem i odrobiną margaryny. Do tego doszły świeże jagody i to już wszystko.

W zasadzie sam fakt, że w cieście znalazły się świeże jagody sprawił, że wszystkim smakowało. Jagody tak już mają, są bardzo intensywne w smaku i po prostu pyszne, więc nietrudno o ciekawy efekt.

Ale tym razem robiłam też inne interesujące rzeczy, np. zbierałam lipę. Co prawda w tym momencie jest już na to za późno, bo lipa przekwitła jakiś tydzień temu, ale w przyszłym roku jeśli tylko będziecie mieli okazję możecie również to zrobić. Wystarczy znaleźć drzewo położone najlepiej z dala od dróg, gdzieś na uboczu, tak żeby kwiaty nie były pokryte kurzem. Dobrze jeśli jest to drzewo położone na skraju lasu albo wolnostojące, wtedy kwiaty mają pełen dostęp do słońca i pięknie rozkwitają. Zapach kwitnącej lipy jest obłędny, więc zbieranie tym przyjemniejsze. Kwiaty po zebraniu najlepiej ułożyć w suchym miejscu na gazetach i zostawić na tydzień lub dwa, żeby spokojnie wyschły. Po wysuszeniu można umieścić je w szklanym słoju i szczelnie zamknąć. A potem… a potem robimy herbatki. Świetnie sprawdzają się zimą przy przeziębieniu, bo lipa ma silne właściwości napotne. Gdy czuję, że w pobliżu czai się jakieś choróbsko, serwuję sobie czasem taką herbatkę z łyżką domowej roboty konfitury malinowej. Takie moje małe czary i sposób, by radzić sobie domowymi metodami z niechcianymi przeziębieniami.

Załapałam się też na truskawki. Te prosto z krzaczka smakuję najlepiej!

Jeżyn również będzie sporo w tym roku, bo krzaki były obsypane kwiatem.

Spotkałam jeża, który co wieczór wpada do nas na kolację.

I znalazłam ciekawe szyszki.

Oprócz tego jak zawsze musiałam zrobić zdjęcia kwiatków. Tak wiem, bardzo to tendencyjne, ale cóż poradzę, lubię róże i nie tylko, lubię też fotografować kwiaty.

Ot takie miłe dla oka obrazki.

I jeszcze ognisko.

I nasza altanka.

Home sweet home <3.

5
  • panikanka.wordpress.com

    Piękne obrazki:) Ja też jestem zbieraczką lipy. W tamtym roku byłam na łowach dwa razy i miałam wielkie zapasy na całą zimę. W tym roku niestety się trochę spóźniłam i kwiaty były już w większości przekwitnięte, więc zapasy mam skromne. A lipę pić lubię, bo rozgrzewa, na zimę jest super. Będę musiała uzupełniać braki w zielarskim;) Pozdrawiam

    • http://vegelicious.net/ vegelicious

      My się w zeszłym roku trochę zagapiliśmy, więc w tym dopilnowałam, żeby zebrać na czas. Niestety przegapiłam dziką różę i czarny bez… Wielka szkoda!

  • margot

    zdjecia przepiękne i ciasta i natury ,a już jeża mistrzostwo świata

  • mania

    najpiękniejsze widoczki!

  • Kinga Kornacka

    Ale pięknie tam u ciebie! Już i truskawki górą! :)

  • Mena

    ależ PIĘKNIE! a ciacho cudowne :)

  • Infantylna

    Jaki jeż <3