Mocha mamas

Moja nowa pasja – pieczenie ciasteczek. Szybkie, proste, a przy tym daje tyle radości! Kupiłam kiedyś książkę Isy Moskowitz i Terry Romero – Vegan Cookies Invade Your Cookie Jar i aż wstyd się przyznać, książka ta kurzyła się przez długi czas na półce, a ja jakoś nie miałam natchnienia, żeby wypróbować zawarte w niej przepisy. Niestety tak to jest, gdy ma się w głowie milion pomysłów, niektóre z nich trzeba odłożyć na później. Ale już naprawiłam swój błąd i zamierzam w najbliższym czasie przetestować część przepisów. A jest ich sporo – setka różnych ciasteczek, batoników i małych, słodkich przekąsek.

Zaczęłam od ciasteczek o pięknej nazwie Mocha Mamas. Po pierwsze wynika to z mojej słabości do kawy, po drugie coś trzeba było wybrać, a akurat miałam w szafce wszystkie potrzebne składniki, no prawie wszystkie. Wprowadziłam małe modyfikacje (nic nowego), a ta najbardziej istotna to pominięcie lukrowej polewy. Z jednej strony nie chciałam, żeby w ciasteczkach było aż tak dużo cukru, co niektórzy mogą uznać za bezsens, w końcu po to robi się ciasteczka, żeby było słodko. Z drugiej strony nie miałam ekstraktu kawowego, co zastąpiłam po prostu mocnym espresso. Ale planuję nabyć taki ekstrakt, bo może mi się jeszcze przydać przy kolejnych wypiekach. Uwielbiam wszelkiego rodzaju ciasta i torty kawowe, a już połączenie kawy z czekoladą znajduje się w moim osobistym top 3.

No dobrze, to się trochę rozpisałam i wypadałoby przejść do przepisu. Powiem szczerze, że przygotowanie tych ciasteczek jest banalnie proste i nie powinno sprawić nikomu żadnych problemów. Co więcej, ciasteczka pozostają świeże przez kilka dni, więc śmiało możecie wypełnić nimi swój słoik na ciasteczka (lub też, tak jak to ma miejsce w moim przypadku, ciasteczkową puszkę). A potem do kawy, herbaty, gdy złapie chandra lub przyjdą goście. Zresztą to chyba każdy wie sam.

Składniki:

  • 1/2 szkl. oleju
  • 3/4 szkl. brązowego cukru
  • 1/4 szkl. napoju roślinnego (migdałowego, owsianego lub innego)
  • 1 łyżka zmielonego siemienia lnianego
  • 2 łyżeczki mąki kukurydzianej
  • 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
  • 2 1/2 łyżeczki ekstraktu kawowego
  • 1 1/2 szkl. mąki
  • 1/2 szkl. kakao
  • 1/2 łyżeczki sody
  • 1/4 łyżeczki soli

Rozgrzewamy piekarnik do 180 stopni. Mieszamy razem olej, cukier, napój roślinny, siemię lniane i mąkę kukurydzianą aż do uzyskania gładkiej, gęstej masy. Dodajemy ekstrakty. Następnie przesiewamy mąkę, kakao, dodajemy też sodę i sól. Mieszamy dokładnie aż do uzyskania jednolitej masy.

Blachę z piekarnika wykładamy papierem do pieczenia. Z ciasta formujemy kulki wielkości orzecha włoskiego i układamy na blasze zachowując co najmniej 1-2 cm odstępu między ciasteczkami. Wkładamy do piekarnika i pieczemy 10-12 minut. Ciasteczka powinny być z zewnątrz lekko chrupiące i mięciutkie w środku.

Wprowadziłam małe modyfikacje, użyłam pół na pół mąki razowej pszennej i mąki tortowej. Nie miałam też ekstraktu kawowego, więc zamiast tego dałam około 5 łyżeczek mocnego espresso. W oryginalnym przepisie autorki proponują zrobić polewę lukrową z cukru pudru z dodatkiem ekstraktu waniliowego i kawowego, ale jak wspomniałam wyżej pominęłam ten krok. Natomiast przy kolejnej okazji dodam do tych ciasteczek groszki z białej czekolady, powinny się świetnie skomponować.

Z powyższego przepisu wychodzi około 20 ciasteczek.

7
  • Maddy

    Jadałam i potwierdzam! Baaardzo dobre! :) Sylwia, zrób mi, zrób mi, zrób mi! :)

    • http://vegelicious.net/ vegelicious

      Zrobię! Te i inne, i w ogóle :).

  • Wykrywacz Smaku

    wyglądają pysznie!Piękne zdjęcia!

    • http://vegelicious.net/ vegelicious

      Dzięki :).

  • AgaX

    Ciasteczka wypas I tak, jak obiecalas, sa kruche na zewnatrz, w srodku mieciutkie I mniam ogolnie :) Jutro sie moze wezme za Twoja szarlotke, wyglada bardzo zachecajaco :) Wszystkie inne, ktore w przeszlosci robilam jakos nie do konca mnie satysfakcjonowaly… Z domowymi lodami waniliowymi powinna side niezle komponowac :)