Coś na święta

Odczuwam niejaką presję, że powinnam umieścić na blogu przepisy na potrawy świąteczne. Z jednej strony co roku przygotowuję przeważnie te same dania i pozwalam sobie na co najwyżej jedno lub dwa urozmaicenia, pewne potrawy lubię tak bardzo, że nie wyobrażam sobie bez nich świąt. Wśród nich należy wymienić kotlety sojowe po grecku, kutię, makowiec, pierożki z kapustą i grzybami, kompot z suszu, a także sałatkę jarzynową. Z drugiej strony uwielbiam eksperymentować w kuchni i kiedy trafiam na kolejny ciekawy pomysł na jednym z setek kulinarnych blogów, trudno jest się nie skusić na poszerzenie listy świątecznych dań. Tylko kto później zje to wszystko?

Zawsze staram się rozsądnie rozplanować jakie dania przygotuję na świąteczny stół, nie chcę, żeby było ani za dużo, ani za mało. Nie pozwalam też, żeby cokolwiek się zmarnowało, bo wyrzucanie jedzenia uważam za bardzo niestosowne. Wystarczy robić zakupy oraz gotować z głową i w prosty sposób można uniknąć podobnej sytuacji. Sporo rzeczy można również przechowywać przez długi czas w lodówce, a niektóre z nich można nawet zamrozić, więc lepiej w pierwszej kolejności zjadać to, co najszybciej się zepsuje.

Moja pierwsza tegoroczna propozycja to sałatka z pęczakiem, pieczonymi burakami oraz jarmużem.

Składniki:

  •  3 szkl. ugotowanego pęczaku
  • 1 1/2 szkl. upieczonych buraków pokrojonych w kostkę
  • 1 nieduży jarmuż
  • 2-3 ząbki czosnku
  • 4 łyżki oliwy z oliwek
  • pęczek natki pietruszki
  • 100g płatków migdałowych
  • sól, świeżo zmielony pieprz kolorowy
  • sok z połówki cytryny
  • 1 łyżeczka słodkiej papryki
  • 1 łyżeczka cząbru

Na początku pieczemy buraki. Najlepiej zawinąć je w folię aluminiową, polewając wcześniej oliwą i posypując solą, ziołami (np. tymiankiem), pieprzem oraz posiekanym czosnkiem. Pieczemy w 200 stopniach około godziny, aż staną się miękkie. Małe buraki upieką się szybciej, duże można natomiast pokroić w ćwiartki. Po upieczeniu, gdy buraki wystygną, obieramy je i kroimy w kostkę.

Płuczemy pęczak i gotujemy w osolonej wodzie, 1 1/2 szkl. suchego pęczaku powinno wystarczyć. Jarmuż myjemy, rozrywamy na mniejsze kawałki, dusimy na patelni z czosnkiem i 2 łyżkami oliwy około 10 minut aż stanie się miękki. Płatki migdałowe prażymy na suchej patelni mieszając co chwila, aż staną się lekko przyrumienione.

Mieszamy razem kaszę, buraki i jarmuż. Dodajemy dwie łyżki oliwy z oliwek, sok z połówki cytryny, drobno posiekaną natkę pietruszki, łyżeczkę słodkiej papryki, łyżeczkę cząbru, sól i pieprz do smaku. Na koniec dodajemy płatki migdałowe i mieszamy.

Moja druga propozycja to drożdżowe paszteciki z farszem z zielonej soczewicy. Wierzcie lub nie, ale piekłam paszteciki pierwszy raz w życiu! Przepis zaczerpnęłam z magazynu Vege, jak zwykle dostosowałam go do swoich potrzeb, ale wprowadziłam tylko niewielkie zmiany. A samo przygotowanie jest naprawdę proste.

Składniki (ciasto):

  • 1/2 kostki drożdży
  • 1 szkl. wody
  • 1 łyżka cukru
  • 2 łyżeczki soli
  • 250g mąki pszennej razowej
  • 250g mąki pszennej tortowej + mąka do podsypania
  • 2 łyżeczki soli
  • 6 łyżek oleju
  • 1 łyżeczka mielonego kminku
Składniki (farsz):
  • ok. 400g zielonej soczewicy
  • 2-3 łyżki oleju
  • 1/2 selera
  • 2 średnie pietruszki
  • 2 średnie cebule
  • 1 łyżeczka cząbru
  • 1 łyżeczka pieprzu ziołowego
  • sos sojowy
  • sól, pieprz
  • kminek do posypania pasztecików

Na początku przygotowujemy farsz. Gotujemy zieloną soczewicę w lekko osolonej wodzie aż stanie się miękka, ale zanim się rozgotuje. Powinno wystarczyć 15 minut od zagotowania wody. Seler i pietruszkę obieramy, ścieramy na tarce na grubych oczkach. Podsmażamy do miękkości razem z 2-3 łyżkami oleju. Mieszamy razem soczewicę, seler, posiekaną cebulę, dodajemy cząber, pieprz ziołowy, sól i pieprz oraz 2-3 łyżki sosu sojowego. Mielimy chwilę blenderem.

Rozpuszczamy drożdże w szkalnce ciepłej wody, dodajemy cukier i odstawiamy na chwilę. Mieszamy razem mąkę, sól oraz mielony kminek. Dodajemy drożdże oraz olej i wyrabiamy ciasto. Posypujemy mąką, przykrywamy czystą szmatką i odstawiamy w ciepłe miejsce na pół godziny.

Ponownie wyrabiamy ciasto i jeśli jest zbyt mokre i lepi się do rąk dodajemy więcej mąki. Dzielimy na dwie części, każdą z niach rozwałkowujemy na proastokąt o wymiarach mniej więcej 40cm x 7cm. Na środku, wzdłuż dłuższego boku, układamy farsz. Zwijamy ciasto w długi walec i kroimy na kawałki o szerokości około 4cm. Przekładamy pasztciki na wyłożoną papierem do pieczenia blachę. Każdy z nich smarujemy wodą i posypujemy kminkiem. Pieczemy w 180 stopniach około 30 minut, aż paszteciki się lekko przyrumienią.

Inny sposób to przed pokrojeniem przełożyć ciasto do keksówki i tam je pokroić. Zamiast kminku można posypać je solą, czarnuszką albo sezamem, w końcu nie każdy jest fanem kminku.

A jak już zapełnicie żołądki tymi smakowitościami, proponuję spacer, najlepiej po parku lub lesie, albo wyjście na łyżwy tudzież sanki. Nie ma sensu spędzanie całych świąt za stołem przed telewizorem. Szczególnie że w końcu mamy piękny śnieg (przynajmniej na Podlasiu :).

Wesołych świąt!

6
  • Kata

    pęczak z burakami -> prawdziwy hit! pięknie wygląda i pysznie smakuje :)

  • Asjaa

    Dziewczyno, Ty jakąś czarownicą jesteś? Wszystkie potrawy, które robię z Twoich przepisów wychodzą mi cycuś glancuś! Nawet ciasto drożdżowe na paszteciki wyrosło, że ho ho, a zazwyczaj mi totalnie nie wychodzi! Haa! Paszteciki pyszne, nie miałam cząbru, sypnęłam ino prowansalskich dobrą garstkę. Dzięki!!! :)

    • http://vegelicious.net/ vegelicious

      Jestem czarownicą :D.