Francja

W poprzednie wakacje dużo podróżowałam, ale nic w tym dziwnego, w końcu lato sprzyja wyjazdom. Z zimą jest trochę inaczej. Można pojechać w góry na narty lub snowboard, można wyjść na lodowisko, ale zasadniczo wychodzenie gdziekolwiek wiąże się z walką z samym sobą, szczególnie gdy za oknem -10. Przynajmniej w moim przypadku tak to właśnie wygląda. Najchętniej nie ruszałabym się spod koca, a towarzystwo gorącej herbaty i dobrej lektury zastępuje mi godnie zwiedzanie odległych krajów. Pewnie powiecie że jestem leniwa? Cóż, to nie do końca tak.

Bo kiedy trzeba, potrafię stać się na tyle zdeterminowana, by nawet w środku zimy polecieć na drugi koniec Europy. A ujemne temperatury na pewno nie wygrają ze mną gdy mam ochotę na bieganie. Ale nie o tym chciałam dzisiaj napisać. W końcu udało mi się wygospodarować trochę wolnego czasu, by podzielić się z wami kilkoma zdjęciami z Paryża. Miałam okazję wybrać się tam zaraz na początku stycznia i przez ponad tydzień cieszyć oczy tym pięknym miastem.

Francuzi znani są ze swojego upodobania do dobrego jedzenia. Niestety tradycyjna kuchnia francuska dalece odbiega od tego, co przeciętny weganin tudzież wegetarianin chciałby zobaczyć na swoim talerzu. Z drugiej strony jeśli idzie o miasto takie jak Paryż, rozległe, zatłoczone, miasto, gdzie spotykają się ze sobą różne kultury, każdy znajdzie tu coś dla siebie i nie ma w tym nic dziwnego. Lista paryskich wegetariańskich knajp, barów, kawiarni oraz sklepów ze zdrową żywnością nie jest znowu taka krótka.

Jeżeli jednak chcecie zjeść coś wegańskiego, raczej odradzam udanie się do zwykłej restauracji. Próbowałam trzy razy i za każdym z nich musiałam zadowolić się sorbetami, bo oprócz przystawek w menu nie znalazłam nic, co by zaspokoiło moje wymagania. A i o przystawki nie było łatwo.

Jedzenie to jednak nie wszystko i jakoś sobie poradziłam. Świeża bagietka z rana w towarzystwie jogurtów sojowych (które uwaga uwaga można dostać w zwykłym markecie, nie to co w Polsce…) i kremu kasztanowego – wspaniałe połączenie! Do tego mango lub awokado i nie ma co narzekać.

Za namową koleżanki, która mieszka w Paryżu, wybrałam się też do wegetariańskiej azjactyckiej restauracji Tien Hiang. Był to całkiem dobry wybór, bo za niecałe 20 euro zjadłam smaczną kolację, na którą złożyła się bardzo dobrze doprawiona słodkawo-kwaśna zupa z wegańskimi krewetkami i dużą ilością mleka kokosowego. Do tego danie główne, czyli w moim przypadku nudle z warzywami, tofu i seitanem w sosie z orzeszków ziemnych. Na deser pyszny sorbet kokosowy i sorbet malinowy. Co do tych krewetek, nie jestem wielką amatorką wszelkiego „fake meat”, czyli wegańskich imitacji produktów mięsnych. Jeśli już zdecyduję się zjeść coś podobnego, to tylko i wyłącznie z czystej ciekawości. Jednym takie jedzenie odpowiada, drugim nie i myślę, że nie ma co zaglądać innym do talerza, dla mnie ważne jest przede wszystkim, że te rzeczy są wegańskie.

Oto kilka zdjęć z tej kolacji:

słodko-kwaśna zupa kokosowa z wegańskimi krewetkami

pierożki gotowane na parze

nudle z tofu, seitanem i warzywami w sosie z orzeszków ziemnych

pączki, czyli smażone jabłka w cieście naleśnikowym

sorbety – kokosowy i malinowy

Jak wspomniałam cena takiej kolacji zamyka się w 20 euro, ale jeśli wybieracie się do Paryża i zamierzacie stołować się na mieście, a przy tym nie zadowala was pierwszy lepszy fast food, musicie liczyć się z tym, że ceny w przeciętnych resturacjach są o wiele wyższe niż w Polsce.

Co jeszcze warto spróbować w Paryżu? Zdecydowanie pieczone kasztany, które można kupić od ulicznego sprzedawcy. W zimny dzień miło parzą w ręce i są przy tym naprawdę smaczne. Przypminają mi w smaku słodkie ziemniaki. Niestety przy placu Pigalle ich nie znalazłam, a podobno tam smakują najlepiej :).

Francuzi znają się też na czekoladzie…

i winie. Ale o tym drugim wypowiadać się nie będę, bo raczej stronię od alkoholu.

Żeby nie zanudzać, w kolejnym wpisie wrzucę więcej zdjęć, ale tym razem bez jedzenia.

13
  • maddy

    cudownie! Aż chce się jechać do Paryża!

  • Surnostables

    lubię te Twoje relacje – zwiezle, na temat i piekne zdjecia…:)

    • http://vegelicious.net/ vegelicious

      niektórzy wolą kwieciste opisy, ale ja po prostu nie potrafię takich tworzyć, więc jest zwięźle :)

  • Wlodarczyk Ania

    Właśnie wgryzam się w Twój blog. Bardzo ciekawie, z łądnymi kadrami i apetycznie! Pozdrawiam :)

    • http://vegelicious.net/ vegelicious

      A dziękuję i zapraszam do wgryzania, a jeszcze bardziej do testowania przepisów :).

  • Pingback: Wakacje | Więcej Wegańskich