To co kocham najbardziej… falafel.

Pierwszy raz w życiu jadłam falafla jakieś 10 lat temu w Amsterdamie. Nie miałam wtedy pojęcia co to jest, z czego jest zrobiony. Nie mogłam nadziwić się, jak można zrobić coś tak pysznego i wegańskiego jednocześnie. To były początki mojego weganizmu i już wtedy falafel podbił moje serce i zagościł w nim na dobre. Wspominałam na blogu o tej potrawie i zapewne wiele razy jeszcze do niej powrócę.

Nie ograniczę się jednak do samego falafla, dlatego że przeważnie jak już zdecyduję się zrobić falafle, podaję je od razu z całym zestawem. A zatem mamy pitę albo kuskus, hummus lub dip tahina (albo oba na raz), świeże warzywa lub rozmaite sałatki, np. tabouleh i koniecznie ogórki kiszone :).

Kiedyś Maddy zaprosiła mnie na obiad mistrzów. To jest odpowiedź z mojej strony.

Na początek falafle:

Składniki:

  • 200g ziaren ciecierzycy
  • kilka łyżek wody
  • płaska łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1 czubata łyżeczka kminu rzymskiego
  • 1 czubata łyżeczka mielonej kolendry
  • 1 łyżeczka soli
  • pieprz
  • 1 cebula
  • 1/2 pęczka natki pietruszki
  • olej do smażenia

Ciecierzycę zalewamy wodą i moczymy przez 12h. Odsączamy z wody i mielimy blenderem na gładką masę (można dodać kilka łyżek wody). Dodajemy przyprawy, proszek do pieczenia i sól, drobno posiekaną cebulę i również posiekaną natkę pietruszki. Mieszamy dokładnie masę, formujemy małe kluczki o średnicy ok. 4cm. Smażymy z obu stron aż się zezłocą.

Można też robić trochę większe falafle, ale wtedy dobrze jest uformować je w kształt spłaszczonej kuli z dołkiem z jednej strony, falafle muszą być dobrze wysmażone, czyli nie powinny być surowe w środku.

Ponieważ sam falafel może wydawać się trochę suchy, przeważnie obficie polewam go sosem tahina, moim faworytem wśród wszelkich sosów.

Składniki:

  • 3 duże, czubate łyżki pasty sezamowej tahina
  • sok z połówki cytryny
  • 2 ząbki czosnku
  • sól
  • ciepła woda

Do wysokiego naczynia wkładamy pastę tahina, wlewamy sok z cytryny, dorzucamy przeciśnięty przez praskę czosnek, trochę soli oraz około pół szkl. ciepłej wody. Miksujemy blenderem przez chwilę. Jeżeli jest zbyt gęsty można dodać więcej wody. Sos powinien mieć taką konsystencję, żeby swobodnie można było polać nim falafle.

Przepis na pitę wzięłam od Maddy, znajdziecie go pod linkiem ktory zamieściłam powyżej, ale ponieważ pamiętam o tych leniwych, którym nie chce się klikać i szukać przepisu, zamieszczę go tutaj:

Składniki:

  • 15 g drożdży
  • 1 szkl. ciepłej wody
  • 1/2 łyżeczki cukru
  • 3 szkl. mąki pszennej
  • 1 łyżeczka soli
  • 2-3 łyżki oliwy z oliwek
  • 1 łyżeczka tymianku

Drożdże mieszamy w misce wraz z cukrem i 1/2 szkl. ciepłej wody, następnie miskę należy przykryć szmatką i odstawić w ciepłe miejsce na ok. 10 min. Dodać pozostałą wodę i oliwę, wymieszać, następnie przesiać mąkę, sól i tymianek i wyrobić ciasto (lepiej się z tym nie spieszyć, ciasto drożdżowe lubi być dopieszczone). Ciasto przełożyć do miski wysmarowanej olejem, posmarować olejem również po wierzchu, ponownie przykryć szmatką i odstawić w ciepłe miejsce na 1,5h.

Gdy ciasto pięknie wyrośnie, przekładamy je na stolnicę posypaną mąką i wyrabiamy przez 2 min. Dzielimy na kawałki wielkości małego ziemniaka i każdy z nich rozwałkowujemy na placek o grubości ok 1cm. Pieczemy ok. 6-8 min. w piekarniku rozgrzanym do 240 stopni.

Jak już wspomniałam, dla pełni smaku falaflowi muszą towarzyszyć świeże warzywa i sałatki. Tym razem wybrałam surówkę z młodej kapusty z rzodkiewką. Oto przepis:

Składniki:

  • mała główka młodej kapusty
  • 4-5 łyżek wody
  • 1 łyżka brązowego cukru
  • 2 ząbki czosnku
  • 2-3 młode marchewki
  • pęczek rzodkiewek
  • 4-5 łyżek oleju
  • sól, pieprz

Kapustę drobno szatkujemy. Zalewamy kilkoma łyżkami wody, dodajemy cukier, olej, przeciśnięty przez praskę czosnek oraz łyżeczkę soli i dokładnie mieszamy i ugniatamy kapustę własnymi rękoma. Odstawiamy pod przykryciem na minimum godzinę. Później dodajemy startą marchew i drobno posiekaną rzodkiewkę i ponownie mieszamy. Można doprawić do smaku pieprzem.

Na koniec przepis na niesamowicie orzeźwiającą i smaczną sałatkę – tabouleh. Z pewnością nie będzie smakowała ona każdemu, ma dość oryginalny smak, ale jeżeli raz przypadnie wam do gustu, ciężko będzie sie od niej oderwać.

Składniki:

  • 1 szkl. suchego bulguru
  • 1 ogórek
  • 2 pomidory
  • garść świeżej mięty
  • 1/2 pęczka natki pietruszki
  • 1/2 pęczka dymki
  • sok z 1/2 cytryny
  • 1/2 łyżeczki kolendry
  • 3 łyżki oliwy z oliwek
  • sól, pieprz

Bulgur zalewamy (na ok. 1cm powyżej poziomu kaszy) gorącą wodą, odstawiamy pod przykryciem na 15 min. Pomidory odparzamy i obieramy ze skóry, ogórka również obieramy. Kroimy warzywa w kostkę. Mieszamy razem bulgur, pomidory i ogórek, posiekaną miętę, natkę pietruszki oraz dymkę. Dodajemy sok z cytryny, kolendrę, pieprz i sól do smaku. Dodajemy teżoliwę z oliwek i całość dokładnie mieszamy.

Sałatka najlepiej smakuje lekko schłodzona.

Muszę was jedynie uprzedzić, że jak już zabierzecie się za przygotowanie tego setu, powinniście zarezerwować sobie pół dnia. Wiem, to szaleństwo, ale od czasu do czasu naprawdę warto, szczególnie gdy widzi się potem miny gości, którzy nie mogą się powstrzymać przed kolejną dokładką. To naprawdę wystarcza.

Z rozpędu podałam przepisy nie zastanawiając się nad kolejnością, w jakiej przygotowywałam poszczególne potrawy, ale najlepiej najpierw zacząć od surówki z kapusty, następnie tabouleh, w międzyczasie można przygotować ciasto na pitę. Następnie sos tahina i masę na falafle. A samo smażenie falafli można zostawić na ten czas, kiedy pity będą dochodziły do siebie w piekarniku.

To chyba wszystko co chciałam napisać. Teraz tylko nasuwa się jedno pytanie, czy ktoś podąży moim śladem?

Smacznego!

51
  • Anna+Familia

    Twoje falafele wylądowały dziś na moim stole :-) Jest to bardzo interesujący przepis, na pewno warto choć raz go wypróbować. Od siebie, dodałabym więcej soli i mniej przypraw, jako że dość dominowały. Reszta proporcji jest doskonała, chrupiące na zewnątrz, sycące w środku. Doskonale się sprawdzą jako przekąska na imprezę. Bosko!
    P.S. Żebyś widziała minę moich znajomych, gdy usłyszeli przymiotnik „wegańskie” ;D

  • w-strefie-smaku.blogspot.com

    Odkryłam ten blok kilka dni temu, ale już jestem zachwycona. Co prawda nie jestem weganką, ale znalazłam tu wiele ciekawych przepisów i inspiracji i nadal będę tu wchodzić.

    Pozdrawiam, E.

    • http://vegelicious.net/ vegelicious

      Zapraszam! :)

  • Justyna

    mam pytanie: czy w przepisie na pite rzeczywiscie ma byc az 15 dekagramow drozdzy przy 3 szklankach maki?

    • http://vegelicious.net/ vegelicious

      Oczywiście powinno być 15g. Już poprawiam i dziękuję za uwagę! :)

      • Justyna

        Dzieki wielkie. Chce w najblizszy weekend zrobic dzien z twoimi przepisami na swiat falafeli :) mniam

  • lola

    a gdzie są przyprawy? Oryginalne falafele mają w sobie też pieprz cayenne, kardamon…

    w ogóle te twoje pasty mają tylko same warzywa pieprz i sól… WTF?

    • http://vegelicious.net/ vegelicious

      Nie ma jednego słusznego przepisu na falafele, ja robię ja tak jak wyżej. To samo tyczy się innych rzeczy. Umieszczam na blogu przepisy na potrawy, które mi smakuję. Nie raz wystarczy sama sól i pieprz, bo smak tkwi w warzywach, więc nie rozumiem skąd to oburzenie. Co złego w robieniu prostych rzeczy jeśli są smaczne?