Bo w domu najlepiej

Wróciłam do Polski po kolejnych podróżach. Tym razem zwiedzałam Portugalię i zahaczyłam o Czechy. Ponad dwa tygodnie w drodze, mnóstwo cudownych miejsc, wspaniałych ludzi, emocje, przeżycia, przygody, tysiące zdjęć… A ja taka zmęczona. I organizm też trochę rozstrojony, bo odżywiałam się bardzo różnie i bardzo nieregularnie. I tak mi się marzyło normalne, zdrowe jedzenie. Płatki owsiane, kasza, dużo warzyw i owoców. Dlatego już od pierwszego dnia stwierdziłam, że nie ma co się nad sobą użalać, tylko trzeba od razu przygotować porządne śniadanie, pyszny obiad. A oto efekt moich postanowień. Relację z Portugalii odkładam na później. Jedno z najlepszych i najprostszych śniadań – owsianka. Można przyrządzić ją na milion różnych sposobów, wszystko zależy od tego na co macie w danej chwili ochotę oraz co macie pod rękę. Moja ukochana wersja to owsianka z daktylami i kokosem. Przepis bardzo prosty, mniej więcej na dwie osoby.

Składniki:

  • 1 szkl. płatków owsianych
  • 50g wiórków kokosowych
  • 50g daktyli
  • 1 banan
  • szczypta soli

Do garnka wlewamy dwie szklanki wody i zagotowujemy. Wrzucamy płatki owsiane, odrobinę soli, pokrojone daktyle, wiórki kokosowe. Gotujemy ok. 5-7 min. mieszając od czasu do czasu, żeby płatki nie przystały do dna. Na koniec dodajemy drobno pokrojonego banana, mieszamy i zajadamy.

Bardzo szybkie, bardzo smaczne i bardzo pożywne śniadanie.

Później było mocha frapuccino na mleku sojowym w pewnej znanej sieci kawiarni :).

Następnie obiad… Kasza, kasza, kasza – moje błogosławieństwo. Strasznie brakowało mi kaszy podczas wszystkich wyjazdów, bo mam zakodowane w głowie, że to chyba najzdrowsza rzecz jaką można jeść, szczególnie jeśli idzie o lokalne produkty. Tym razem padło na kaszę jaglaną, do tego ekstra sos warzywny z tofu oraz zielona fasolka szparagowa gotowana na parze. Za przykładem śniadania postawiłam na lekkość i pożywność posiłku.

Podaję przepis na tofu z warzywami.

Składniki:

  • 300g tofu
  • 3 marchewki
  • 1 nieduży por
  • 1 nieduża czerwona papryka
  • 3 pomidory
  • 4 łyżki oleju
  • sól, pieprz
  • do marynowania tofu: 3 ząbki czosnku, 2 łyżki oleju, sos sojowy, sok z cytryny, kolendra, kurkuma, słodka papryka, pieprz biały, majeranek, gałka muszkatołowa, imbir.

Tofu kroimy w kostkę, przekładamy do pojemnika, dodajemy po 1/4 łyżeczki kolendry, kurkumy, słodkiej papryki, białego pieprzu, majeranku, gałki muszkatołowej, imbiru oraz innych ulubionych przypraw. Dodajemy też łyżkę soku z cytryny, 3 ząbki czosnku pokrojone w cienkie plastry i 2-3 łyżki sosu sojowego oraz 2 łyżki oleju. Wszystko mieszamy, pojemnik zakrywamy i odstawiamy do lodówki na kilka godzin (czyli najlepiej zamarynować tofu rano lub nawet dzień wcześniej). Marchew trzemy na tarce, pora kroimy w cienkie krążki, paprykę obieramy z nasion i kroimy w cienkie paski. Wrzucamy wszystko na rozgrzany olej (ok. 4 łyżki) i smażymy. W międzyczasie zalewamy pomidory wrzątkiem na minutę, ściągamy skórę i kroimy pomidory w kostkę. Dodajemy do warzyw na patelni i dusimy kilka minut, aż marchew, por i papryka staną się miękkie. Na drugiej patelni podsmażamy tofu i dodajemy do warzyw, mieszamy, dusimy kolejne 2-3 minuty i gotowe.

A ponieważ po każdym konkretnym posiłku lubię zjeść coś słodkiego, tym razem padło na arbuza!Kolacja w zasadzie mi umknęła. Dojadłam resztki z obiadu. A idąc spać czułam się taka lekka… I nawet rano przed śniadaniem miałam mnóstwo energii którą spożytkowałam w równie pożyteczny sposób, mianowicie biegając. Tylko nie myślcie, że się przechwalam. Chciałam jedynie pokazać jak może wyglądać jedzenie typowego weganina, a raczej jak wygląda to w moim przypadku. Ja naprawdę nie spędzam długich godzin w kuchni, bo najzwyczajniej w świecie nie mam na to czasu. I na koniec jedna rzecz, której również bardzo mi brakowało – herbata. Takie to proste, a takie ważne.

3