Tak się zarzekałam, że zamieszczę przepisy na jakieś zdrowe, lekkie, wiosenne potrawy, a tutaj znów słodkości, znów ciasto drożdżowe, znów masa kalorii. Niestety mam słabość do drożdżówek i nie będę tego ukrywała. Niech więc zatem poniższy przepis będzie takim miłym, poświątecznym akcentem. Chwila zapomnienia nad pięknie pachnącą drożdżową, cynamonową bułeczką, a od jutra bierzemy się za pracę nad sylwetką, w końcu idzie lato…
Składniki:
- 50g drożdży
- 4 szkl. mąki pszennej
- 2/3 szkl. cukru
- 1 szkl. mleka sojowego lub innego
- 1/4 szkl. oleju
- 2 łyżki cynamonu + 2 łyżki cukru
- olej do smarowania bułeczek
Drożdże rozdrabniamy przy pomocy widelca, zasypujemy cukrem i czekamy, aż się rozpuszczą. Dodajemy lekko podgrzane mleko, mieszamy i odstawiamy na 15 minut pod przykryciem. Następnie dodajemy mąkę, olej i dokładnie wyrabiamy ciasto. Opruszamy z wierzchu mąką i ponownie odstawiamy pod przykryciem na 15 minut. Cynamon mieszamy z cukrem. Ciasto drożdżowe wałkujemy na prostokąt o szerokości około 20 cm i grubości 3-4 mm. Kroimy na paski szerokości 6 cm. Każdy taki pasek (6 cm x 20 cm) smarujemy odrobiną oleju i posypujemy cynamonem wymieszanym z cukrem. Zawijamy w ślimaka (czy też różyczkę) i układamy na blasze. Pieczemy w temp. 200 stopni przez około 25 minut. Najlepiej jednak w trakcie pieczenia sprawdzić, czy bułeczki nie są jeszcze surowe lub odwrotnie, czy się nie przypalają.
Bułeczki na zdjęciu nie są super wyrośnięte, ale tak to już jest z ciastem drożdżowym, dużo zależy od tego, czy drożdże są świeże, czy piekarnik równo grzeje, jakiej mąki użyjemy, etc. Robiłam je drugi raz w zupełnie innych warunkach, postępując jednak dokładnie w ten sam sposób i bułeczki wyrosły wprost niesamowicie. Jeszcze trochę i zostanę ekspertem od ciasta drożdżowego :).








