Samosy

Samosy to jedno z moich ulubionych dań, które niestety robię raczej rzadziej niż częściej, a to dlatego, że są niezłymi pochłaniaczami czasu i pracy. Dlatego też pozostawiam ich przyrządzanie raczej na świąteczne okazje. Chociaż z drugiej strony, kiedy już się przygotuje farsz, samo lepienie i smażenie samosów nie jest takie straszne. Chyba każdy musi się przekonać sam. Jedno jest pewne, samosami można podbić serce niemalże każdego!

Zaczynamy od przygotowania farszu.

Składniki:

  • 1 mały kalafior lub połowa większego
  • 1 czerwona papryka
  • 2-3 nieduże ziemniaki
  • puszka zielonego groszku
  • mały słoiczek przecieru pomidorowego
  • sól, pieprz
  • olej do smażenia

Ziemniaki obieramy, myjemy i kroimy w kostkę. Wrzucamy na rozgrzaną patelnię. Następnie od razu myjemy, obieramy i kroimy w kostkę paprykę i dodajemy do ziemniaków. Jako trzeci na patelnię trafia kalafior, trzeba go tylko umyć i pokroić na drobne różyczki. Warzywa lekko solimy i dusimy pod przykryciem aż zmiękną. Następnie dodajemy przecier pomidorowy, groszek, doprawiamy do smaku i gotowe.
Z wyżej wymienionych składników powinna wyjść duża patelnia farszu, co wystarczy na około 20-30 samosów, w zależności od ich wielkości, ja robię raczej spore.

Dobrze jest przygotować jakiś sos do samosów, żeby nie były zbyt suche. Przeważnie robię sos na bazie zielonej soczewicy, ale tym razem pod ręką miałam spory zapas czerwonej i wyszło równie smaczne.

Składniki:

  • 1 duża marchew
  • 1 cebula
  • 1 szkl. czerwonej soczewicy
  • 2 łyżki przecieru pomidorowego
  • chilli, słodka papryka, pieprz, sól
  • oliwa z oliwek

Podsmażamy posiekaną drobno cebulę na dwóch łyżkach oliwy z oliwek. Następnie dodajemy startą marchew i odrobinę soli i dusimy przez około 10 minut. Gdy marchew zmięknie wsypujemy soczewicę i dolewamy tyle wody, żeby pokryło warzywa. Dusimy do miękkości i pod koniec dodajemy przecier pomidorowy, doprawiamy solą, pieprzem, papryką i chilli, ewentualnie innymi ulubionymi przyprawami.

Gdy farsz i sos jest już gotowy możemy zająć się smażeniem samosów.

Składniki:

  • 3 szkl. mąki razowej, chyba najlepsza jest w tym wypadku mąka pszenna
  • 1 szkl. wody
  • sól
  • olej do smażenia

Zagniatamy mąkę z solą i wodą. Jeśli ciasto jest zbyt wilgotne i za bardzo lepi się do rąk można dodać więcej mąki. Odrywamy kawałek ciasta, z którego lepimy kulkę o średnicy około 4-5 cm. Następnie robimy z tego placuszek o średnicy 12 cm, ładujemy do środka farsz i sklejamy boki, zupełnie tak samo jak przy robieniu pierogów. Samosy smażymy na głębokim oleju z obu stron, a po zdjęciu z patelni można je odsączyć na ręcznikach papierowych lub bibule.
Z wyżej wymienionych składników można zrobić mniej więcej 10 dużych samosów.

Podajemy ciepłe z sosem i surówkami, jednak równie dobrze smakują na zimno, jako przekąska czy lunch, który można zabrać ze sobą do pracy lub szkoły.

Smacznego!

15
  • http://www.blogger.com/profile/01537253965251647716 ilovetofu

    zapewniam Cię, że kontrowersyjnie tylko brzmi. mialam dosc sceptyczne nastawienie do tej ksiazki, ale jak ją przeczytałam to mnie zatkało. przede wszystkim autorki starają się wyrzucić mit chudej pięknej , a stawiają na zdrowie i kładą mega nacisk na kwestię zwierząt w tym wszystkim.jak sie jakos /gdzies/kiedys spotkamy to mogę pożyczyć :)pozdr

  • http://www.blogger.com/profile/01537253965251647716 ilovetofu

    jeszcze raz ja;] doczytalam dalsze komentarze:) no to widzimy sie na ON. catering jest, ale nie ja – wyciagneli jakiegos nieznanego kolesia, wiec niespodzianka bedzie dla wszystkich:) my bierzemy tylko troche zinów, płytki benefitowe , moze koszulki.

  • Łukasz

    Samosy wyszły ekstra! Mam jednak dwa zastrzeżenia :) 1: trochę dziwne proporcje są w tym przepisie i jak ktoś nie ma super wyobraźni w kuchni (jak ja) zostaje z farszem na 25-30 samosów :D 2: sos jest jakiś taki mało sosowy ;) wyszła mi z tych składników i proporcji bardziej taka pasta. na całe szczęście była przepyszna, więc została zjedzona błyskawicznie.

  • http://www.blogger.com/profile/04056979074819196496 xvegeliciousx

    Napisałam, że farsz jest na 20-30 dużych samosów, a ciasto na około 10 :). Co do "sosu" rzeczywiście ma dość zawiesistą konsystencję, ale zawsze można spróbować dodać więcej wody.